dlaczego ten blog..

Założyłam tego bloga dla mojej chrześnicy Natalki Staśko. Zdiagnozowano u niej nowotwór złośliwy Neuroblastoma IV stopnia. Jest już po 8 cyklach chemii, operacji wycięcia guza, autoprzeszczepie, megachemii i radioterapii. Teraz czeka ją droga zagraniczna terapia. BYĆ MOŻE TEN BLOG PRZYCZYNIŁ SIĘ DO TEGO, ŻE UDAŁO SIĘ TĘ TERAPIĘ ZORGANIZOWAĆ.. Z TEGO MIEJSCA CHCIAŁABYM WSZYSTKIM PODZIĘKOWAĆ ZA POMOC I WSPARCIE.. Dziękuję ;* Natalka jedzie do Włoch na leczenie! :)Co się u niej dzieje można śledzić na ttp://natalkastasko.blogspot.com/ oraz https://www.facebook.com/natalka.stasko

poniedziałek, 5 maja 2014

Jajko w koszulce - mój sposób

do tego potrzeba po prostu wprawy..



Niestety tak już jest. Ile ja się namęczyłam.. 

Mieszałam wodę, 

nie mieszałam. 

Soliłam, 
nie soliłam. 

Eh.. 

Nie poddałam się jednak. Robiłam, robiłam ............... aż w końcu przy którymś razie zaczęło wychodzić i to można powiedzieć prawie perfekcyjnie. Zdradzę Wam mój sposób.. Sprawdzony! :)

Składniki
  • jajo
  • ocet
  • garnek, łyżka i wrzątek - i minutnik by się przydał..
 W garnku zagotowujemy wodę. Dodajemy około łyżeczki octu. NIE SOLIMY!
Jajko uderzamy nożem :) i rozbijamy do wrzącej wody tuż nad jej poziomem (ważne).
Od razu po wbiciu jajka delikatnie próbujemy zgarnąć "falbanki" z białka do środka. Ważne jest by woda wrzała, ponieważ wtedy bąbelki powietrza będą pchać białko ku górze i żółtko otoczy się jego warstwą. :) W przeciwnym razie wyjdzie nam byle jakie jajko sadzone z twardym żółtkiem.. Jak tylko ogarniemy na szybko te falbanki to włączamy minutnik na ok 2,5 - 3 minuty. Delikatnie podważamy jajko od spodu aby mieć pewność, że nam nie przywarło i gotujemy na już mniejszym ogniu do końca odmierzanego czasu. Wyjmujemy jajko z wody - najlepiej łyżką cedzakową na talerz. Solimy, pieprzymy i się zajadamy

Dobrze zrobione jajko w koszulce wygląda z wierzchu jak kulka mozzarelli, białko jest ścięte a żółtko w pełni płynne.



Smacznego!


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Troszkę prywaty:

Założyłam tego bloga dla mojej chrześnicy Natalki Staśko. Zdiagnozowano u niej nowotwór złośliwy Neuroblastoma IV stopnia. Oprócz chemii, operacji, megachemii i radioterapii czeka ją droga zagraniczna terapia... Co się u niej dzieje można śledzić na http://natalkastasko.blogspot.com/ oraz https://www.facebook.com/natalka.stasko
  Wierzę, że ludzi dobrej woli jest wiele i zdążymy uzbierać te pieniążki...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz